Lepienie klubowego bałwana (18)
Gdybanie z dygresją na osobistą nutę
Co piątkowy felieton redakcyjny
Historia nieubłaganie gna do przodu. Na jej przestoje nie mamy co liczyć. Za to na większą szczodrość naszych gminnych decydentów w podziale gminnej puli na sport jak najbardziej jesteśmy ZA.
KS Pensylwania wkroczyła w rok 2026 z przekonaniem, że będzie trochę lepiej. Podobno mamy szanse na niewielką dotację z gminnego budżetu, a niektórzy tzw. dobrze poinformowani już nawet przebąkują o jej wielkości. Ale szału raczej w tym względzie nie będzie. W porównaniu z ubiegłoroczną decyzją „zero złotych, zero groszy” to jednak rysuje się jakiś zysk. Łącząc te dwa okresy dotowania działalności nowego klubu i jego zdolności do pozyskiwania gminnych pieniędzy, wyjdzie z tego jakaś średnia, która z pewnością na kolana nas nie powali.
I tylko ”życzliwi” z tego powodu nam klaszczą.
Przepraszam, ale w tym miejscu zakończę to gdybanie i pozwolę sobie na osobistą dygresję.
Obie moje babcie pochodziły z Łajsk. Moja babcia Franciszka z domu Twardo i moja babcia Stanisława z domu Kado. Moi dziadkowie też wywodzą się z tej gminy. Dziadek Bolesław z Olszewnicy Starej, a dziadek Franciszek z Wieliszewa. Tu też są i moje korzenie. To jest też moja GMINA WIELISZEW. Moje miejsce na Ziemi.
I stąd też pochodzi mój upór odnośnie powrotu Pensylwanii na gminną scenę sportową. To nie powinno być żadną sensacją. To tylko przypomnienie, że w pewnym okresie czasu piłkarskie derby Łajsk były niemal codziennością. Najpierw drużyn nastolatków, później zespołów dojrzałych młodzieńców. Teraz historia tylko zatoczyła swe koło. To powrót w stylu RETRO.
I gdyby nawet i tym razem okazało się, że dla Pensylwanii zabrakło solidnego wsparcia z Gminnej kasy, to nadal TWARDO po ziemi stąpać trzeba.

23
