Kącik sportowy RETRO(3), Wywiad z Antonim Witkowskim
Kącik sportowy RETRO(3)
W numerze 66 (4441) Trybuny Mazowieckiej z dnia 18.03.1968 opublikowano wywiad z Panem Antonim Witkowskim, współtwórcą sensacyjnego awansu drużyny LKS Mazowsze Zegrze do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.
Po sukcesie szóstki LZS
Gratulacje dla siatkarzy Zegrza
-Co tu dużo mówić chyba na palcach jednej ręki można by obliczyć tych, którzy przed rozpoczęciem mistrzostw 196768 stawiali w 100 procentach na to, że drużyna LZS Zegrze wywalczy I-ligowy awans.
Awans siatkarzy LZS Zegrze do ekstraklasy stał się faktem dokonanym. Przed 8 dniami, 10 marca 1968 r. Mazowszanie pokonali zdecydowanie, w bezpośrednim, wspaniałym pojedynku głównego rywala do premiowanej lokaty– zespół Warszawianki.
-Jak doszło do tego, że właśnie w Zegrzu narodził się pierwszoligowy zespół? Ile to już minęło lat od chwili zawiązania się zespołu? – pytamy kierownika sekcji siatkówki LZS Zegrze, pana Antoniego Witkowskiego.
– W roku bieżącym mija akurat 10 lat od momentu, kiedy to grupa entuzjastów postanowiła zawiązać w Zegrzu elzetesowski zespół sportowy. W początkowej fazie istnienia koła graliśmy w siatkówkę, ping-ponga i uprawialiśmy lekkoatletykę. W późniejszym okresie siatkówka wyparła konkurencyjne dyscypliny, zostaliśmy przy niej. Wydaje mi się, że dzisiejszy sukces, to również sukces tych wszystkich, którzy byli pionierami siatkówki w Zegrzu. Pozwolę sobie wymienić kilka nazwisk sportowców, którzy zarazili siatkówką wszystkich mieszkańców Zegrza. Oto oni: Zdzisław Dąbrowski, Tadeusz Grzybowski, Józef Waniek, Eugeniusz Piątkowski, Franciszek Witos, Janusz Sas, Janusz Ciuchta i Ryszard Garstka.
– Nie wspomina pan o sobie.
– Nie wypada mi.
– A może jednak.
– W zespole sam grałem – będąc jednocześnie instruktorem i kierownikiem sekcji przez blisko 8 lat. Dzisiaj, chociaż jestem tylko kierownikiem zespołu, przeżywam każdy mecz chyba bardziej, niż to można sobie wyobrazić.
– Jak doszło do osiągnięcia przez wasz zespół pierwszej ligi?
– Począwszy od roku 1960 awansowaliśmy systematycznie. Najdłużej, bo dwa lata zimowaliśmy w drugiej lidze. Cały zespół, to nadzwyczaj zgrany kolektyw, związany z Zegrzem, prześcigający się w pilności na treningach.
-W międzyczasie uczestniczyliście w wielu imprezach, w obsadzie zagranicznej, zwiedzieliście też kilka krajów.
– Najmilej wspominamy udział w tradycyjnych turniejach o Puchar Borów Tucholskich. Właśnie na te imprezie rozegraliśmy jeden z najlepszych meczów w naszej karierze. Z reprezentacją NRD przegraliśmy po pasjonującym pojedynku tylko 2-3. W ciągu ostatnich trzech lat wyjeżdżaliśmy do Bułgarii, na Węgry i do Jugosławii; przyjmowaliśmy też w Zegrzu zagraniczne zespoły.
– Na ile oceniacie swoje szanse w pierwszej lidze?
– W pierwszym ligowym sezonie będziemy bronili wywalczonej pozycji.
– Jak wygląda problem zaplecza?
– Utrzymujemy ścisły kontakt okolicznymi szkołami. Nasza drużyna juniorów zalicza się do ścisłej czołówki mazowieckiej w lidze tylko dla juniorów:
– Maciej zapewne również kłopoty?
– Niestety. Problem numer jeden to sala. W Zegrzu możemy trenować zaledwie jeden raz w tygodniu z uwagi na przeciążenie sali. W chwili obecnej w Zegrzu prowadzona jest budowa średniej szkoły technicznej. Wszystko wskazuje jednak na to, że szkoła otrzyma salę typową, to znaczy nie nadającą się do gry w siatkówkę.
Od redakcji TM
Pierwszy szał radości minął. Coraz trzeźwiej patrzymy na szanse naszego beniaminka. Głosy są różne. Jedni twierdzą, że tylko jeden sezon, inni, że będzie lepiej niż się spodziewaliśmy.
Przychylamy się do głosów tych drugich. Szóstkę LZS Zegrze stać na to aby godnie reprezentować województwo warszawskie w ekstraklasie. Z zespołu nikt nie odchodzi. Wrócą natomiast wychowankowie LZS, którzy odbywają obecnie służbę wojskową. Zawodnicy i trener są pełni optymizmu. Wiedzą, że przede wszystkim czeka ich praca i jeszcze raz praca nad podnoszeniem kwalifikacji
Jeszcze większa opieka przede wszystkim ze strony władz Zrzeszenia, WKKFIT, ojców powiatu, powinna ugruntować dotychczasowe osiągnięcia.
Pokrzepiający doping ze strony kibiców to rzecz pewna.
Dziękujemy więc siatkarzom za już i czekamy na jeszcze.

Na zdjęciu: Antoni Witkowski
Foto. Archiwum prywatne rodziny Antoniego Witkowskiego
9
