Lepienie klubowego bałwana (15)

Lepienie klubowego bałwana (15)

Autobiografia. Dziennikarzem każdy być może

Tym razem bardzo osobisty. Co piątkowy felieton redakcyjny

W dobie mnożących się klubowych stron internetowych rośnie też liczba osób tworzących tam publikowane teksty. Ich wręcz lawinowy przyrost generuje pytanie. Kim jest dziennikarz zajmujący się pisaniem o sporcie? Parafrazując słowa piosenki śpiewanej przez Pana Jerzego Stuhra: dziennikarzem każdy być może. Jeden lepiej, drugi gorzej.

Odpowiadam. Powinien być fachowcem w swej dziedzinie. Jak to się robi? Potrzeba czasu i cierpliwości. W moim przypadku to wciąż permanentna praca u podstaw.

Wychowałem się na codziennej lekturze „Przeglądu Sportowego”. Stamtąd czerpałem wzory do naśladowania. Potem dołożyłem inne tytuły prasowe. Katowicki  „Sport”. Poznałem też krakowskie „TEMPO”. W jego wnętrzu urzekły mnie felietony Pana Jerzego Cierpiatki. W tej dziedzinie stał się moim niedoścignionym wzorem do naśladowania. To on często używał zwrotu: „mam pokorną cierpliwość”.

Miałem też szczęście do wspaniałych nauczycielek języka polskiego. Pani Joanna Groszek (SP Łajski) i Pani Irena Ratyńska (TGW Dębe) nauczyły mnie sztuki pisania. Do dziś chełpię się oceną bardzo dobrą (jedną z dwóch spośród prawie 70 maturzystów) otrzymaną na pisemnej maturze z języka polskiego. Przy tym jestem bezgranicznie dumny z bycia absolwentem tego wyjątkowego Technikum. Dawnej Szkoły przy zaporze w Dębem. Dzisiejszego LO w Komornicy.

Moim miejscem do życia jest GMINA WIELISZEW.

Tak obszerny początek mógłby zwiastować przydługi ciąg dalszy. Nic z tych rzeczy. Ograniczę się do mocno ograniczonego przekazu skierowanego do osób parających się relacjonowaniem wydarzeń sportowych w wydaniu lokalnym.

Starajcie się być bezstronni. Dbajcie o zachowanie godne dobrego arbitra. Nie udawajcie nawiedzonych wiedzą tajemną. Przyjmijcie jako własne credo, słowa wypowiedziane przez Pana Jerzego Skoczylasa: dziennikarz to małpa z brzytwą. Jednym nieopatrznym zdaniem może zniszczyć człowieka. Zwłaszcza początkujący dziennikarze są groźni dla otoczenia.
Ludzie zazdroszczą nam, że poznajemy ciekawych ludzi. To prawda, jesteśmy pod tym względem uprzywilejowani. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, ilu nieciekawych ludzi musi dziennikarz poznać. W dodatku rzadko można sobie pozwolić na powiedzenie bufonowi, co się o nim myśli (bo trzeba dbać o źródła informacji). To jak z poszukiwaczami złota: trzeba przesiać tony piasku, żeby znaleźć pyłek złota”
. Koniec cytatu.

Praca dziennikarza to rodzaj iluzji, którą sami tworzymy. Jak również sztuką zręczności, którą niczym znany prestidigitator bądź wytrawny szermierz, popisujemy się na oczach innych, czym zaskakujemy odbiorców, wzbudzając w nich mieszane uczucia.

Od Aplauzu do Zadumy…

24
Oceń ten post

410

410